Słuchajcie! Spokój!!!
Spokój!!! Ciszaaa! – wrzeszczała Przewodnicząca Rady Piwonia balansując na
krześle-
- Zamknij się !!! - Radny
Upiec z obłędem w oczach pakował dokumenty do teczki, reszta krzyczała
lub stała oniemiała nad martwym Burmistrzem Mistrzem
-O Boże zamkną nas wszystkich!!! – lamentowała Radna Sylwetka
- Zamknij się kobieto !!! Jakich wszystkich???? Ja go nie
zabiłem ! Nie zamierzam być gdziekolwiek zamykany !!! – Radny Inicjatywa z przerażenia przeszedł w stan gniewu i
wkurzenia
- Co teraz?????!!! Co teraz!!!???? Kto do cholery
zamordował Mistrza????? -
Radny Zakamarek obejmował głowę rękoma jakby sam miał wkrótce w łeb
dostać
- Niech ktoś zadzwoni po policje!! Na co czekamy??? –
sekretarka Poinformowana stała w drzwiach, reszta obróciła się ze zdziwieniem w
jej stronę
- Kto otworzył drzwi ??? Kto stąd wyłaził??? – Radny Inicjatywa
rozejrzał się uważnie
- Ja nie – zadeklarowała się Przewodnicząca Rady Piwonia zastygając na krześle po czym ryknęła
– KTO OTWIERAŁ DRZWI?????
- Matko Święta niech ktoś ją zdejmie z tego krzesła bo ryczy
jak wół na pustyni!!! Nie jesteśmy głusi - Radna Sylwetka wytrząsała torebkę na
wszystkie strony – Ludzie kto ma papierosa ??? Zaraz mnie coś trafi jak nie
zapalę!!
- Myślałam, że
rzuciłaś? – zauważył Rady Obszarnik
- Nie myśl tyle tylko załatw mi fajkę –
- Nie powinniśmy tu palić zaraz przyjedzie policja , a może
nawet prokurator – zauważyła Piwonia i
nie zważają na swoją tuszę zeskoczyła z
krzesła po czym stękając i mamrocząc coś o końcu świata zwróciła się do
Poinformowanej- Kto wychodził z sali obrad ?
- Nie wiem, nikogo nie
widziałam było straszne zamieszanie Radni się schodzili, a ja musiałam
skserować dokumenty do Starostwa. A co wy sami nie wiecie kto jest, kogo nie ma
, a kto był? Co tu się do cholery stało?
- Nie mam pojęcia - wyszeptała Piwonia, była blada i miała nieobecne spojrzenie – To w końcu
ktoś dzwonił na policję, czy nie?
- Zadzwonił ,
Obszarnik telefonicznie zdał relację kumplowi z komisariatu. Sama słyszałam –
stwierdziła Sylwetka po czym zaciągnęła się papierosem.
- Ja chyba zwariuję! Tego jeszcze nie było – Radny Pancerny
zdradzał objawy paniki lub ataku nerwicy, cały się trząsł i gadał do siebie o
niemożliwości zaistnienia sytuacji – Skąd w ogóle wiadomo, że został
zamordowany?? Przecież on po prostu padł
??!!??
- Trudno nie paść z metalem w brzuchu !? - odezwał się, dotąd
milczący Radny Stateczny – przecież sam z siebie nie padł, wyszedł ze swojej
kanciapy i już TO COŚ miał w trzewiach.
- Zaraz się wyjaśni przyjechała policja – sekretarka
Poinformowana wskazała ręką na przybyłego mężczyznę.
Był to dość przeciętnie przeciętny widok czterdziestoletniego
faceta trochę znużonego, przygarbionego, zdecydowanie nie wyspanego, cera zdradzała fatalną
dietę i nerwowy tryb życia, jasna czupryna
niezapoznana z grzebieniem ułożyła się swobodnie – niekoniecznie standardowo, a ubiór pomimo że schludny to
dobrany był w zaprzeszłej dekadzie. Tylko oczy były przytomne, świdrujące i
zainteresowane.
- Sierżant Zastawka! Dzień Dobry Państwu ! Proszę niczego nie
dotykać! Powoli proszę opuścić pomieszczenia! Ale halo halo niczego nie
dotykamy i n i c nie zabieramy, nawet
jeżeli są to Państwa osobiste przedmioty! Czy wyraziłem się jasno??!! – głos
był totalnym zaprzeczeniem tego co wszyscy widzieli – zdecydowany, donośny i
nie znoszący sprzeciwu.
- Ale ja Pana w ogóle nie znam, a znam wszystkich w
komisariacie – Obszarnik był wyraźnie zdziwiony i niezadowolony przybyciem
obcego niewiadomo skąd.
- Ja Pana też nie znam – spokojnie odparł Sierżant Zastawka –
Od zeszłego poniedziałku pełnię służbę w tym mieście. I szczerze to prócz
kradzieży cebuli dymki nie liczyłem na nic więcej, a tu proszę denat i to w
dodatku funkcyjny. Ale proszę wychodzić i nie rozmawiać ze sobą zaraz będą
Państwo przesłuchani na okoliczność zdarzenia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz