niedziela, 25 listopada 2012


 Słuchajcie! Spokój!!! Spokój!!! Ciszaaa! – wrzeszczała Przewodnicząca Rady Piwonia balansując na krześle-

- Zamknij się !!! -  Radny Upiec  z obłędem w oczach  pakował dokumenty do teczki, reszta krzyczała lub stała oniemiała nad martwym Burmistrzem Mistrzem

-O Boże zamkną nas wszystkich!!! – lamentowała Radna  Sylwetka       
                 
- Zamknij się kobieto !!! Jakich wszystkich???? Ja go nie zabiłem ! Nie zamierzam być gdziekolwiek zamykany !!! – Radny Inicjatywa  z przerażenia przeszedł w stan gniewu i wkurzenia

- Co teraz?????!!! Co teraz!!!???? Kto do cholery zamordował  Mistrza?????  -  Radny Zakamarek obejmował głowę rękoma jakby sam miał wkrótce w łeb dostać

- Niech ktoś zadzwoni po policje!! Na co czekamy??? – sekretarka Poinformowana stała w drzwiach, reszta obróciła się ze zdziwieniem w jej stronę

- Kto otworzył drzwi ??? Kto stąd wyłaził??? – Radny Inicjatywa rozejrzał się uważnie

- Ja nie – zadeklarowała się  Przewodnicząca Rady  Piwonia zastygając na krześle po czym ryknęła – KTO OTWIERAŁ DRZWI?????

- Matko Święta niech ktoś ją zdejmie z tego krzesła bo ryczy jak wół na pustyni!!! Nie jesteśmy głusi  - Radna Sylwetka wytrząsała torebkę na wszystkie strony – Ludzie kto ma papierosa ??? Zaraz mnie coś trafi jak nie zapalę!!

 - Myślałam, że rzuciłaś? – zauważył Rady Obszarnik

- Nie myśl tyle tylko załatw mi fajkę –

- Nie powinniśmy tu palić zaraz przyjedzie policja , a może nawet prokurator – zauważyła Piwonia  i nie zważają na swoją tuszę zeskoczyła z  krzesła po czym stękając i mamrocząc coś o końcu świata zwróciła się do Poinformowanej- Kto wychodził z sali obrad ?

- Nie wiem,  nikogo nie widziałam było straszne zamieszanie Radni się schodzili, a ja musiałam skserować dokumenty do Starostwa. A co wy sami nie wiecie kto jest, kogo nie ma , a kto był? Co tu się do cholery stało?

- Nie mam pojęcia - wyszeptała Piwonia, była blada i miała nieobecne spojrzenie – To w końcu ktoś dzwonił na policję, czy nie?

-  Zadzwonił , Obszarnik telefonicznie zdał relację kumplowi z komisariatu. Sama słyszałam – stwierdziła Sylwetka po czym zaciągnęła się papierosem.

- Ja chyba zwariuję! Tego jeszcze nie było – Radny Pancerny zdradzał objawy paniki lub ataku nerwicy, cały się trząsł i gadał do siebie o niemożliwości zaistnienia sytuacji – Skąd w ogóle wiadomo, że został zamordowany?? Przecież on po prostu padł  ??!!??

-  Trudno nie paść  z metalem w brzuchu !? - odezwał się, dotąd milczący Radny Stateczny – przecież sam z siebie nie padł, wyszedł ze swojej kanciapy i już TO COŚ  miał w trzewiach.

- Zaraz się wyjaśni przyjechała policja – sekretarka Poinformowana wskazała ręką na przybyłego mężczyznę.

Był to dość przeciętnie przeciętny widok czterdziestoletniego faceta trochę znużonego, przygarbionego, zdecydowanie nie wyspanego, cera zdradzała fatalną dietę i nerwowy tryb życia,  jasna czupryna niezapoznana z grzebieniem ułożyła się swobodnie – niekoniecznie  standardowo, a ubiór pomimo że schludny to dobrany był w zaprzeszłej dekadzie. Tylko oczy były przytomne, świdrujące i zainteresowane.

- Sierżant Zastawka! Dzień Dobry Państwu ! Proszę niczego nie dotykać! Powoli proszę opuścić pomieszczenia! Ale halo halo niczego nie dotykamy i  n i c nie zabieramy, nawet jeżeli są to Państwa osobiste przedmioty! Czy wyraziłem się jasno??!! – głos był totalnym zaprzeczeniem tego co wszyscy widzieli – zdecydowany, donośny i nie znoszący sprzeciwu.

- Ale ja Pana w ogóle nie znam, a znam wszystkich w komisariacie – Obszarnik był wyraźnie zdziwiony i niezadowolony przybyciem obcego niewiadomo skąd.

- Ja Pana też nie znam – spokojnie odparł Sierżant Zastawka – Od zeszłego poniedziałku pełnię służbę w tym mieście. I szczerze to prócz kradzieży cebuli dymki nie liczyłem na nic więcej, a tu proszę denat i to w dodatku funkcyjny. Ale proszę wychodzić i nie rozmawiać ze sobą zaraz będą Państwo przesłuchani na okoliczność zdarzenia.